piątek, 15 maja 2015

To jaka w końcu jest miłość?

Mówią, że miłość jest ślepa, a co jeśli ma słuch, węch czy dotyk, jeżeli nie tylko poprzez jej obraz możesz wyzwolić uczucie, ale poprzez tembr głosu, zapach jej włosów czy przypadkowy dotyk. Albo jeżeli święty Paweł z Tarsu nie ma racji? Na przykład jak miłość może być cierpliwa, jeżeli odliczasz dni, godziny, sekundy, myślisz i czekasz tylko na jeden moment? Jeżeli nie ma zazdrości, to czym jest to co czujemy, kiedy widzimy obiekt naszych westchnień w ramionach innego? Jeżeli nie dopuszcza się bezwstydu, to jak można ją ucieleśnić? Jeżeli nie szuka swego, to jak wyjaśnić to, że ukochaną osobę chce się mieć tylko dla siebie? Jeżeli nie pamięta złego i wszystko znosi, dlaczego pary się rozstają, małżeństwa rozwodzą? Zgodzę się jednak z tym, że nigdy nie ustaje, o ile jest prawdziwa. Ja na przykład, zakochuję się "od pierwszego wejrzenia", ale tak na dobrą sprawę to pierwsze nie zawsze musi być pierwszym. Możesz mijać kogoś setki razy, nawet nie zwracając na to uwagi, aż przyjdzie ten dzień, ten sto pierwszy raz kiedy miniesz tą osobę i uświadomisz sobie, że właśnie mijasz tą osobą na którą czekałeś, za którą pójdziesz na koniec świata, ale często jest za późno. To nie zawsze działa od razu i nie zawsze jest prawdziwe. Na dobrą sprawę człowiek nie posiada zdolności określenia czym jest miłość i czy właśnie teraz ją czuję. Może nam się wydawać, że kogoś kochamy, możemy trzymać to w sobie tak długo, że podświadomość sama wygeneruje odwzajemnienie ale przecież nie o to chodzi. Oczywiście najłatwiej byłoby gdybyśmy chodzili do apteki i kupowali tabletki uodparniające układ immunologiczny na miłość, albo gdyby był jakikolwiek wiarygodny i prawdziwy test na to uczucie. Jako istoty u których potrzeba reprodukcji na przestrzeni dziejów zmieniła się wręcz w sztukę, kodeks i główny temat szeroko pojętych mediów i utworów mamy na prawdę ciężko. Te wszystkie zawody, rozstania, jednostronne miłości, to wszystko wymyśliliśmy my, ludzie, szukający urozmaicenia, ciekawszego życia nie zdając sobie sprawy, że następne pokolenia będą to kultywować i przyjmować na barki trud bycia człowiekiem obciążonym miłością. Z jednej strony to sens życia, z drugiej jedno z jego najgorszych utrudnień. Tak więc dobrze jest znać siebie do tego stopnia, żeby umieć rozpoznawać w sobie uczucia i potrafić je przezwyciężać bo jeżeli serce nie będzie twoim sługą, Ty staniesz się sługą serca.

sobota, 2 sierpnia 2014

Ludzie

Zamknięty w czterech ścianach wyobraźni, niczym dumny lew w żelaznej klatce.
Spojrzeniem tylko mi znanym, na ludzi obcego świata przeraźliwie patrzę.
Osłonięty barierą niestabilnych emocji niczym ścianą twardą jak granit
Myślę, oni nie zrobili nic dla mnie, czemu ja mam zrobić coś dla nich?
Jeżeli nie potrafią dać mi siebie, w całości, pełni, oddaniu, przesycie,
czemu ja tak ochoczo, porywczo na szali miałbym kłaść za nich swe życie?
Nie gramy tej samej drużynie, już od lat jestem ja kontra cała ludzkość,
I nie przegram, nie mogę. Urodzony zwycięzcą nie godzę się z pustką.
Chyba zawsze byłem sam, chciałem zmienić to, lub tylko mi się wydawało.
Lecz w tej wiecznej wojnie tak nie wiele z dawnego mnie przetrwało,
więc jako dawny ja apeluję do większości, do mnie obecnego.
Pozwól mi pokonać w tej wojnie największego wroga- siebie samego.

niedziela, 4 maja 2014

Noc

Dzisiejsza noc na wskroś podobna jest do kobiety. Siedząc w oknie podziwiałem jej siłę i piękno. Z jednej strony chłodna, wręcz przeszywająca moje ciało mrozem, z drugiej kiedy spojrzałem na niebo, była piękna i niepowtarzalna. Czyż nie jest to idealne połączenie. Czy dualizm natury jak i człowieka nie jest rzeczą wartą uwagi? Ta noc kojarzy mi się również ze śmiercią. Ostatnie tchnienie, para wypuszczana z ust tej nocy, w blednącym blasku gwiazd, to było odległe i idealne jak utopia.

czwartek, 20 lutego 2014

Zagadka

Złamałem raz skrzydło, nic poważnego,
lecz latać nie mogłem z powodu tego.
Musiałem wziąć urlop, oczywiście płatny,
gdyż taki jak ja bez skrzydła jest mało przydatny.

Razu innego, w trakcie zabawy,
całkiem przypadkiem złamałem róg prawy.
musiałem z parteru na piętro się udać,
lecz bez rogu, niczym są me cuda.

Zapytam was dzieci, tak z ciekawości,
rogi czy skrzydła, to symbol wolności?
I tu się mylicie, myśli wasze przyciemnione,
zapytam inaczej: jestem aniołem, czy demonem?

Czas

I nagle wszystko działa wstecz, papieros jakby dym wciąga,
odnawia się chodź przed chwilą jednością był z ogniem.
Ja chodzę wstecz, ścieżkami już mi znanymi, myśląc do tyłu,
i cofa się zegar, i cofa się czas, lat niby nagle ubyło.
I biegnie zwariowany  by suchym zastać piach gdy fala go lekko podmywa.
I zbliża się już do mych  narodzin dnia i jedna myśl do głowy przybywa. 
Czy ten czas na pewno w złą stronę się posuwa?
A może to My widzimy go takim, jaki szkic nam nasuwa.
Powiedz sam, przyjacielu drogi, czy tak oczywiste są moje trwogi.,
czy słusznie kontempluje coś czego nie ma, a może w przyszłości piszę ten poemat?
Może lalka odpali zapałkę by przypalić pluszowego misia? 
Bo czy nie tak wygląda przemoc, teraz, dzisiaj? 
Czy Ołowiany Żołnierzyk już nikogo nie wzrusza, czy to normalne?
Że z jedną nogą musi się poruszać. I czy gwiazd czy komet więcej w galaktyce? 
Nie pytaj mnie, ja wolę ciemne ulice niż słonecznie dni, naparstek wody, zamiast morza krwi.
Życie zamiast śmierci, a śmierć, zamiast życia. Ran zakażonych niż czystego bycia. 
I dla mnie może zderzyć się słońce z księżycem, ja mogę umierać, astralnym bytem. 

czwartek, 12 grudnia 2013

Zostańmy przyjaciółmi

Szeptem powiem Ci dwa słowa, mijając Cię w biegu,
twoje rumieńce rozproszą okoliczną biel śniegów,
i będąc niepewny, czy ja aby dobrze robię,
znów na kilka godzina zamknę się w sobie i napiszę,
napiszę jak bardzo Cię kocham, a Ty pewnie pomyślisz,
że to Cię nie dotyczy, nie o Tobie ten zbiór myśli,
i znów usłyszę nieme  "zostańmy przyjaciółmi",
i choć osobno kocham te słowa, nienawidzę wspólnie,
bo słyszę ją w koło, jak zacięty winylowy krążek,
i wiedząc, że nic zrobić nie zdoła, dalej temat drążę.
Nawet już na przyjaźń szanse nagle prysły,
ponieważ moja miłość, to cecha egoisty.

Zapomniałem.

Już właściwie zapomniałem, co to znaczy być kochany,
jakie to uczucie, gdy w ramionach moich ukochana.
Zapach miłości stał mi się tak obcy, nie czuję już ciepła,
nie czuję emocji. Nie pamiętam smaku ust, ani uśmiechów o poranku.
Nie czuję już tego, odkąd wolność jest moją wybranką.
Chcę się jej wyrzec, choć kiedyś namiętnie pragnąłem,
byłem wtedy głupi, nie wiedząc, co na siebie ściągnąłem.
Wskazówki zegara w tył nie chcą się cofnąć do tamtego momentu,
a w sercu wciąż mam miejsce, dla dawnych sentymentów
i myślę, czy to uczucie kiedykolwiek powróci? Nie wiem,
zostaje mi tylko posępnie nucić i czekać, aż samotność odejdzie sama,
a miłość zwycięsko znów stanie, w mego serca bramach.