Zamknięty w czterech ścianach wyobraźni, niczym dumny lew w żelaznej klatce.
Spojrzeniem tylko mi znanym, na ludzi obcego świata przeraźliwie patrzę.
Osłonięty barierą niestabilnych emocji niczym ścianą twardą jak granit
Myślę, oni nie zrobili nic dla mnie, czemu ja mam zrobić coś dla nich?
Jeżeli nie potrafią dać mi siebie, w całości, pełni, oddaniu, przesycie,
czemu ja tak ochoczo, porywczo na szali miałbym kłaść za nich swe życie?
Nie gramy tej samej drużynie, już od lat jestem ja kontra cała ludzkość,
I nie przegram, nie mogę. Urodzony zwycięzcą nie godzę się z pustką.
Chyba zawsze byłem sam, chciałem zmienić to, lub tylko mi się wydawało.
Lecz w tej wiecznej wojnie tak nie wiele z dawnego mnie przetrwało,
więc jako dawny ja apeluję do większości, do mnie obecnego.
Pozwól mi pokonać w tej wojnie największego wroga- siebie samego.
sobota, 2 sierpnia 2014
niedziela, 4 maja 2014
Noc
Dzisiejsza noc na wskroś podobna jest do kobiety. Siedząc w oknie podziwiałem jej siłę i piękno. Z jednej strony chłodna, wręcz przeszywająca moje ciało mrozem, z drugiej kiedy spojrzałem na niebo, była piękna i niepowtarzalna. Czyż nie jest to idealne połączenie. Czy dualizm natury jak i człowieka nie jest rzeczą wartą uwagi? Ta noc kojarzy mi się również ze śmiercią. Ostatnie tchnienie, para wypuszczana z ust tej nocy, w blednącym blasku gwiazd, to było odległe i idealne jak utopia.
czwartek, 20 lutego 2014
Zagadka
Złamałem raz skrzydło, nic poważnego,
lecz latać nie mogłem z powodu tego.
Musiałem wziąć urlop, oczywiście płatny,
gdyż taki jak ja bez skrzydła jest mało przydatny.
Razu innego, w trakcie zabawy,
całkiem przypadkiem złamałem róg prawy.
musiałem z parteru na piętro się udać,
lecz bez rogu, niczym są me cuda.
Zapytam was dzieci, tak z ciekawości,
rogi czy skrzydła, to symbol wolności?
I tu się mylicie, myśli wasze przyciemnione,
zapytam inaczej: jestem aniołem, czy demonem?
lecz latać nie mogłem z powodu tego.
Musiałem wziąć urlop, oczywiście płatny,
gdyż taki jak ja bez skrzydła jest mało przydatny.
Razu innego, w trakcie zabawy,
całkiem przypadkiem złamałem róg prawy.
musiałem z parteru na piętro się udać,
lecz bez rogu, niczym są me cuda.
Zapytam was dzieci, tak z ciekawości,
rogi czy skrzydła, to symbol wolności?
I tu się mylicie, myśli wasze przyciemnione,
zapytam inaczej: jestem aniołem, czy demonem?
Czas
I nagle wszystko działa wstecz, papieros jakby dym wciąga,
odnawia się chodź przed chwilą jednością był z ogniem.
Ja chodzę wstecz, ścieżkami już mi znanymi, myśląc do tyłu,
i cofa się zegar, i cofa się czas, lat niby nagle ubyło.
I biegnie zwariowany by suchym zastać piach gdy fala go lekko podmywa.
I zbliża się już do mych narodzin dnia i jedna myśl do głowy przybywa.
Czy ten czas na pewno w złą stronę się posuwa?
A może to My widzimy go takim, jaki szkic nam nasuwa.
Powiedz sam, przyjacielu drogi, czy tak oczywiste są moje trwogi.,
czy słusznie kontempluje coś czego nie ma, a może w przyszłości piszę ten poemat?
Może lalka odpali zapałkę by przypalić pluszowego misia?
Bo czy nie tak wygląda przemoc, teraz, dzisiaj?
Czy Ołowiany Żołnierzyk już nikogo nie wzrusza, czy to normalne?
Że z jedną nogą musi się poruszać. I czy gwiazd czy komet więcej w galaktyce?
Nie pytaj mnie, ja wolę ciemne ulice niż słonecznie dni, naparstek wody, zamiast morza krwi.
Życie zamiast śmierci, a śmierć, zamiast życia. Ran zakażonych niż czystego bycia.
I dla mnie może zderzyć się słońce z księżycem, ja mogę umierać, astralnym bytem.
Subskrybuj:
Posty (Atom)