wtorek, 11 października 2016

Opus Magnum

Ty, jak ruchome piaski, pułapka miłości.
Wciągasz mnie głębiej, gdy tylko próbuję się wydostać
a z każdym dniem wciąż nabieram pewności,
że tak bezbronny, schwytany chcę wiecznie pozostać.
Widzę to w Tobie, tą cząstkę boskości,
anioła który cudem musiał z raju się przedostać.
Nie ma równej twojej cudowności.
Nie mogę już zliczyć tych marzeń, o wspólnych wiosnach. 

O zimie na podłodze, przy kominku i świecach, 
zwykłych chwilach z niezwykłą osobą. 
O równym kroku, oddechu i złączonych rękach.
O świętach, z ich najpiękniejszą ozdobą. 
O wszystkich deszczowych symfoniach i dźwiękach,
gdy razem znajdziemy jesienną pogodę
Ty jesteś lekarstwem we wszystkich udrękach,
Już nigdy w życiu Cię nie zawiodę. 



Ja zawsze upijam się Tobą po raz pierwszy,
Wciąż nie mogę pojąć, co ze mną zrobiłaś,
dla Ciebie codziennie staję się lepszy,
w Tobie tkwi moja miłość, nadzieja i siła.
Tego co czuję nie opisze tysiąc wierszy,
lecz wierzę, że kiedyś mnie zrozumiesz Miła,
pojmiesz, że jesteś skarbem najcenniejszym,
dla którego nie zawaham się nawet zabijać.

środa, 3 sierpnia 2016

Nie słyszę zegara, jakby czas się zatrzymał.
Nie czuję niczego, poza twoim zapachem.
Chciałbym Cię tylko na chwilę powstrzymać,
zanim odejdziesz i znikniesz z rozmachem.
Znikniesz jak mgła, w chłodny wiosenny poranek,
gdy ciepłe słońce ją gniewnie rozgoni po świecie.
Ja sam, nie czuję się nawet już jak kochanek,
bo cóż można kochać w próżnym poecie.
Znikasz po zmroku, w pośpiechu, dyskretnie,
a myśl, że nie wrócisz odbiera mi sen.
Boję się, że ta bezsenność mnie przetnie,
Jeżeli bez Ciebie miałby nastać dzień.
Lecz czuję wciąż, że nie nastanie,
że w Tobie jest mój cały świat.
A kiedy znikniesz zegar stanie,
kalendarz straci każdą z swoich dat.