sobota, 2 sierpnia 2014

Ludzie

Zamknięty w czterech ścianach wyobraźni, niczym dumny lew w żelaznej klatce.
Spojrzeniem tylko mi znanym, na ludzi obcego świata przeraźliwie patrzę.
Osłonięty barierą niestabilnych emocji niczym ścianą twardą jak granit
Myślę, oni nie zrobili nic dla mnie, czemu ja mam zrobić coś dla nich?
Jeżeli nie potrafią dać mi siebie, w całości, pełni, oddaniu, przesycie,
czemu ja tak ochoczo, porywczo na szali miałbym kłaść za nich swe życie?
Nie gramy tej samej drużynie, już od lat jestem ja kontra cała ludzkość,
I nie przegram, nie mogę. Urodzony zwycięzcą nie godzę się z pustką.
Chyba zawsze byłem sam, chciałem zmienić to, lub tylko mi się wydawało.
Lecz w tej wiecznej wojnie tak nie wiele z dawnego mnie przetrwało,
więc jako dawny ja apeluję do większości, do mnie obecnego.
Pozwól mi pokonać w tej wojnie największego wroga- siebie samego.