Widzę Cię,
widzę Cię w ogrodzie,
widzę Cię w cieniu,
cieniu drzewa,
widzę Cię ciepłym, letnim wieczorem.
Widzę Cię w długiej sukience,
widzę Cię z kwiatami we włosach,
widzę Cię w promieniach zachodzącego słońca,
widzę Cię piękną,
Widzę Cię radosną,
widzę twój uśmiech,
widzę mgłę,
widzę siebie.
Widzę nas
widzę Ciebie,
widzę Ciebie w ogrodzie,
w ogrodzie za domem,
w ogrodzie mojej wyobraźni.
Widzę Cię zawsze,
zawsze chcę Cię widzieć,
zawsze chcę Cię,
zawsze chcę,
zawsze.
Widzę Cię tylko, kiedy zamknę oczy.
Retrospectum
czwartek, 14 czerwca 2018
wtorek, 11 października 2016
Opus Magnum
Ty, jak ruchome piaski, pułapka miłości.
Wciągasz mnie głębiej, gdy tylko próbuję się wydostać
a z każdym dniem wciąż nabieram pewności,
że tak bezbronny, schwytany chcę wiecznie pozostać.
Widzę to w Tobie, tą cząstkę boskości,
anioła który cudem musiał z raju się przedostać.
Nie ma równej twojej cudowności.
Nie mogę już zliczyć tych marzeń, o wspólnych wiosnach.
O zimie na podłodze, przy kominku i świecach,
O
zwykłych chwilach z niezwykłą osobą.
O równym kroku, oddechu i złączonych rękach.
O świętach, z ich najpiękniejszą ozdobą.
O wszystkich deszczowych symfoniach i dźwiękach,
gdy razem znajdziemy jesienną pogodę
Ty jesteś lekarstwem we wszystkich udrękach,
Już nigdy w życiu Cię nie zawiodę.
Ja zawsze upijam się Tobą po raz pierwszy,
Wciąż nie mogę pojąć, co ze mną zrobiłaś,
dla Ciebie codziennie staję się lepszy,
w Tobie tkwi moja miłość, nadzieja i siła.
Tego co czuję nie opisze tysiąc wierszy,
lecz wierzę, że kiedyś mnie zrozumiesz Miła,
pojmiesz, że jesteś skarbem najcenniejszym,
dla którego nie zawaham się nawet zabijać.
środa, 3 sierpnia 2016
Nie słyszę zegara, jakby czas się zatrzymał.
Nie czuję niczego, poza twoim zapachem.
Chciałbym Cię tylko na chwilę powstrzymać,
zanim odejdziesz i znikniesz z rozmachem.
Znikniesz jak mgła, w chłodny wiosenny poranek,
gdy ciepłe słońce ją gniewnie rozgoni po świecie.
Ja sam, nie czuję się nawet już jak kochanek,
bo cóż można kochać w próżnym poecie.
Znikasz po zmroku, w pośpiechu, dyskretnie,
a myśl, że nie wrócisz odbiera mi sen.
Boję się, że ta bezsenność mnie przetnie,
Jeżeli bez Ciebie miałby nastać dzień.
Lecz czuję wciąż, że nie nastanie,
że w Tobie jest mój cały świat.
A kiedy znikniesz zegar stanie,
kalendarz straci każdą z swoich dat.
Nie czuję niczego, poza twoim zapachem.
Chciałbym Cię tylko na chwilę powstrzymać,
zanim odejdziesz i znikniesz z rozmachem.
Znikniesz jak mgła, w chłodny wiosenny poranek,
gdy ciepłe słońce ją gniewnie rozgoni po świecie.
Ja sam, nie czuję się nawet już jak kochanek,
bo cóż można kochać w próżnym poecie.
Znikasz po zmroku, w pośpiechu, dyskretnie,
a myśl, że nie wrócisz odbiera mi sen.
Boję się, że ta bezsenność mnie przetnie,
Jeżeli bez Ciebie miałby nastać dzień.
Lecz czuję wciąż, że nie nastanie,
że w Tobie jest mój cały świat.
A kiedy znikniesz zegar stanie,
kalendarz straci każdą z swoich dat.
piątek, 15 maja 2015
To jaka w końcu jest miłość?
Mówią, że miłość jest ślepa, a co jeśli ma słuch, węch czy dotyk, jeżeli nie tylko poprzez jej obraz możesz wyzwolić uczucie, ale poprzez tembr głosu, zapach jej włosów czy przypadkowy dotyk. Albo jeżeli święty Paweł z Tarsu nie ma racji? Na przykład jak miłość może być cierpliwa, jeżeli odliczasz dni, godziny, sekundy, myślisz i czekasz tylko na jeden moment? Jeżeli nie ma zazdrości, to czym jest to co czujemy, kiedy widzimy obiekt naszych westchnień w ramionach innego? Jeżeli nie dopuszcza się bezwstydu, to jak można ją ucieleśnić? Jeżeli nie szuka swego, to jak wyjaśnić to, że ukochaną osobę chce się mieć tylko dla siebie? Jeżeli nie pamięta złego i wszystko znosi, dlaczego pary się rozstają, małżeństwa rozwodzą? Zgodzę się jednak z tym, że nigdy nie ustaje, o ile jest prawdziwa. Ja na przykład, zakochuję się "od pierwszego wejrzenia", ale tak na dobrą sprawę to pierwsze nie zawsze musi być pierwszym. Możesz mijać kogoś setki razy, nawet nie zwracając na to uwagi, aż przyjdzie ten dzień, ten sto pierwszy raz kiedy miniesz tą osobę i uświadomisz sobie, że właśnie mijasz tą osobą na którą czekałeś, za którą pójdziesz na koniec świata, ale często jest za późno. To nie zawsze działa od razu i nie zawsze jest prawdziwe. Na dobrą sprawę człowiek nie posiada zdolności określenia czym jest miłość i czy właśnie teraz ją czuję. Może nam się wydawać, że kogoś kochamy, możemy trzymać to w sobie tak długo, że podświadomość sama wygeneruje odwzajemnienie ale przecież nie o to chodzi. Oczywiście najłatwiej byłoby gdybyśmy chodzili do apteki i kupowali tabletki uodparniające układ immunologiczny na miłość, albo gdyby był jakikolwiek wiarygodny i prawdziwy test na to uczucie. Jako istoty u których potrzeba reprodukcji na przestrzeni dziejów zmieniła się wręcz w sztukę, kodeks i główny temat szeroko pojętych mediów i utworów mamy na prawdę ciężko. Te wszystkie zawody, rozstania, jednostronne miłości, to wszystko wymyśliliśmy my, ludzie, szukający urozmaicenia, ciekawszego życia nie zdając sobie sprawy, że następne pokolenia będą to kultywować i przyjmować na barki trud bycia człowiekiem obciążonym miłością. Z jednej strony to sens życia, z drugiej jedno z jego najgorszych utrudnień. Tak więc dobrze jest znać siebie do tego stopnia, żeby umieć rozpoznawać w sobie uczucia i potrafić je przezwyciężać bo jeżeli serce nie będzie twoim sługą, Ty staniesz się sługą serca.
sobota, 2 sierpnia 2014
Ludzie
Zamknięty w czterech ścianach wyobraźni, niczym dumny lew w żelaznej klatce.
Spojrzeniem tylko mi znanym, na ludzi obcego świata przeraźliwie patrzę.
Osłonięty barierą niestabilnych emocji niczym ścianą twardą jak granit
Myślę, oni nie zrobili nic dla mnie, czemu ja mam zrobić coś dla nich?
Jeżeli nie potrafią dać mi siebie, w całości, pełni, oddaniu, przesycie,
czemu ja tak ochoczo, porywczo na szali miałbym kłaść za nich swe życie?
Nie gramy tej samej drużynie, już od lat jestem ja kontra cała ludzkość,
I nie przegram, nie mogę. Urodzony zwycięzcą nie godzę się z pustką.
Chyba zawsze byłem sam, chciałem zmienić to, lub tylko mi się wydawało.
Lecz w tej wiecznej wojnie tak nie wiele z dawnego mnie przetrwało,
więc jako dawny ja apeluję do większości, do mnie obecnego.
Pozwól mi pokonać w tej wojnie największego wroga- siebie samego.
Spojrzeniem tylko mi znanym, na ludzi obcego świata przeraźliwie patrzę.
Osłonięty barierą niestabilnych emocji niczym ścianą twardą jak granit
Myślę, oni nie zrobili nic dla mnie, czemu ja mam zrobić coś dla nich?
Jeżeli nie potrafią dać mi siebie, w całości, pełni, oddaniu, przesycie,
czemu ja tak ochoczo, porywczo na szali miałbym kłaść za nich swe życie?
Nie gramy tej samej drużynie, już od lat jestem ja kontra cała ludzkość,
I nie przegram, nie mogę. Urodzony zwycięzcą nie godzę się z pustką.
Chyba zawsze byłem sam, chciałem zmienić to, lub tylko mi się wydawało.
Lecz w tej wiecznej wojnie tak nie wiele z dawnego mnie przetrwało,
więc jako dawny ja apeluję do większości, do mnie obecnego.
Pozwól mi pokonać w tej wojnie największego wroga- siebie samego.
niedziela, 4 maja 2014
Noc
Dzisiejsza noc na wskroś podobna jest do kobiety. Siedząc w oknie podziwiałem jej siłę i piękno. Z jednej strony chłodna, wręcz przeszywająca moje ciało mrozem, z drugiej kiedy spojrzałem na niebo, była piękna i niepowtarzalna. Czyż nie jest to idealne połączenie. Czy dualizm natury jak i człowieka nie jest rzeczą wartą uwagi? Ta noc kojarzy mi się również ze śmiercią. Ostatnie tchnienie, para wypuszczana z ust tej nocy, w blednącym blasku gwiazd, to było odległe i idealne jak utopia.
czwartek, 20 lutego 2014
Zagadka
Złamałem raz skrzydło, nic poważnego,
lecz latać nie mogłem z powodu tego.
Musiałem wziąć urlop, oczywiście płatny,
gdyż taki jak ja bez skrzydła jest mało przydatny.
Razu innego, w trakcie zabawy,
całkiem przypadkiem złamałem róg prawy.
musiałem z parteru na piętro się udać,
lecz bez rogu, niczym są me cuda.
Zapytam was dzieci, tak z ciekawości,
rogi czy skrzydła, to symbol wolności?
I tu się mylicie, myśli wasze przyciemnione,
zapytam inaczej: jestem aniołem, czy demonem?
lecz latać nie mogłem z powodu tego.
Musiałem wziąć urlop, oczywiście płatny,
gdyż taki jak ja bez skrzydła jest mało przydatny.
Razu innego, w trakcie zabawy,
całkiem przypadkiem złamałem róg prawy.
musiałem z parteru na piętro się udać,
lecz bez rogu, niczym są me cuda.
Zapytam was dzieci, tak z ciekawości,
rogi czy skrzydła, to symbol wolności?
I tu się mylicie, myśli wasze przyciemnione,
zapytam inaczej: jestem aniołem, czy demonem?
Subskrybuj:
Posty (Atom)