Wciągasz mnie głębiej, gdy tylko próbuję się wydostać
a z każdym dniem wciąż nabieram pewności,
że tak bezbronny, schwytany chcę wiecznie pozostać.
Widzę to w Tobie, tą cząstkę boskości,
anioła który cudem musiał z raju się przedostać.
Nie ma równej twojej cudowności.
Nie mogę już zliczyć tych marzeń, o wspólnych wiosnach.
O zimie na podłodze, przy kominku i świecach,
O
zwykłych chwilach z niezwykłą osobą.
O równym kroku, oddechu i złączonych rękach.
O świętach, z ich najpiękniejszą ozdobą.
O wszystkich deszczowych symfoniach i dźwiękach,
gdy razem znajdziemy jesienną pogodę
Ty jesteś lekarstwem we wszystkich udrękach,
Już nigdy w życiu Cię nie zawiodę.
Ja zawsze upijam się Tobą po raz pierwszy,
Wciąż nie mogę pojąć, co ze mną zrobiłaś,
dla Ciebie codziennie staję się lepszy,
w Tobie tkwi moja miłość, nadzieja i siła.
Tego co czuję nie opisze tysiąc wierszy,
lecz wierzę, że kiedyś mnie zrozumiesz Miła,
pojmiesz, że jesteś skarbem najcenniejszym,
dla którego nie zawaham się nawet zabijać.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz